Już Jezus wiedział, że powinno się używać konopi

Okazuje się, że uzdrawiające namaszczanie mogło opierać się na cudownych właściwościach Cannabisu.

 

Na zagadnienie nieszablonowego połączenia Chrystusa i konopii indyjskich napisał jako jeden z pierwszych jeszcze w 2003 roku portal News.BBC.co.uk.

 

Z informacji tam opublikowanych wynika, że Jezus wraz z apostołami mógł używać oleju na bazie tych roślin do leczenia obłożnie chorych. Badania przeprowadzone poprzez naukowców ze Stanów Zjednoczonych jasno wskazują na występowanie w Biblii przepisu na ów preparat, którego kluczowym czynnikiem jest tajemnicza substancja o nazwie „kaneh-bosem”.

 

Autorem tych ustaleń jest Chris Bennet, twórca artykułu opublikowanego na łamach amerykańskiego magazynu „High Times”. Według niego już samo określenie Jezusa mianem hebrajskiego słowa „Mesjasz” jest wymowne. Greckie tłumaczenie tego wyrazu jako „Chrystus” oznacza osobę posiadającą dar bożego namaszczania, ale też „namaszczonego poprzez Boga”. Takich porad jest więcej.

 

Inny uczony, Carl P. Ruck, profesor klasycznej mitologii na Uniwersytecie Bostońskim twierdzi, że w hebrajskiej kulturze konopie były powszechnie stosowane i mogły też być przyczynić się do powstania chrześcijaństwa.

 

Nie można mieć sugestie co do roli, jaką marihuana odgrywała w religii judaistycznej. Nie jest prawdopodobnieżeby tak ważna roślina będąca źródłem włókien tekstylnych oraz odżywczych olejów, a równocześnie tak łatwa w uprawie pozostała niezauważona. Sam jej zbiór na pewno spowodowałby enteogeniczną reakcję – napisał na łamach strony HighTimes.com.

Cudowny olej

Jak podaje strona InneMedium.pl, ekstrakt z konopii wymieszany wraz z pozostałymi składnikami został gruntownie przedstawiony w oryginalnej, hebrajskiej Księdze Wyjścia (30: 22-23). Święty olej do smarowania miał zawierać ok. 2,7 kg ekstraktu ze wspomnianego przedtem specyfiku „kaneh-bosem”, a też sześć litrów oliwy z oliwek wraz z adekwatnie dobraną mieszanką eterycznych ziół. Starożytni namaszczeni tym olejem byli nawet oblewani nim od stóp do głów.

 

Zdaniem TheGuardian.com, jeżeli już znacząca większość ze współczesnych entuzjastów szerokiego wykorzystania marihuany najchętniej konsumuje ją poprzez palenie, kontakt ekstraktu z tej rośliny ze skórą i jego wchłonięcie poprzez organizm w ten metodę może przynieść w dużym stopniu efektywniejsze rezultaty. Dokładnie tak samo rozumuje w swym artykule Bennett. Według niego kuracja tak przygotowaną substancją mogło doprowadzić dosłownie do uleczenia niektórych chorób oczu lub skóry, o których mowa w Ewangeliach.

 

W starożytnym świecie przypadłości tj. m.in. epilepsja traktowane były jako skutek opętania poprzez nieczyste duchy. Na dodatek dwa tysiące lat temu uzdrowienie cierpiących na tego typu dolegliwości za radą ziół można było uznać za objaw udanego egzorcyzmu lub… cudu. Co ciekawe, wyciąg z konopii okazał się skuteczny nie tylko w leczeniu padaczki, ale również wielu innych chorób, między innymi problemów menstruacyjnych.

 

Chris Bennett na koniec swojego eseju zawarł konkluzję sugerującą, że każdego przeciwnika marihuany można zatem uznać za antychrysta. Dosyć mocne wyrazu jak na wyluzowanego analityka Pisma Świętego.

 

Dodaj komentarz